| |
| nominacje II 25.11.2006 19:11 |
 |

|
W kategorii "gówno roku" nominowana jest firma Corel, za udostepnienie internautom demo pakietu Corel Suite X3 czy tam 3X. Uzasadnienie nominacji: Instalka to 200 MB w jednym pliku setup.exe. Gratuluje dowcipu - na komputerze z pentiumem czwartym i pol giga ramu, rozpakowuje sie toto kwadrans po czym koncertowo wiesza. Boje sie pomyslec, jak wyglada wersja pelna. Corel 5.0 - gdyby to sie dalo jeszcze gdzies kupic, po co komu wieksza mechanizacja. |
+ komentarz
|
| Juliane 27.11.2006 11:11 |
 |

|
Nawet nie chcę wiedzieć, kto i gdzie produkuje te łóżka. Na materacu była co prawda nalepka po polsku, ale wiem, że Chińczycy już znają ISO-8859-2.
Bo cena była kusząca: 560 za ramę z materacem. Fajnie to wyglądało na obrazku, szczególnie, że dostawili dwie szafki. O szafkach od razu zapomniałem - umówmy się, cuda się nie zdarzają, a przynajmniej nie w sklepach.
Pudełko zmieściło się do bagażnika, instynkt kazał mi zabrać z domu szeroką taśmę samoprzylepną i tylko dzięki temu udało się nie wracać po materac, tylko przykleić go do dachu.
Po rozpakowaniu już tak ślicznie nie było. Starłem więc lakier i zabejcowałem na kolur ciemnobrązowowiśniowocośtam. Dobry manewr - pasuje do fioletowej ściany i wygląda znacznie lepiej niż na ulotce. Przy okazji niespodzianka - lakierobejca w żelu!
Podczas skręcania pękła górna część, ta którą najbardziej widać. Pękła, bo jakiemuś robolowi nie chciało się docisnąć wiertła, które zatrzymało mu się na sęku. Mnie się zatrzymała wkrętarka, ale tylko na chwilę ("co ja nie przykręcę?!). Sęk wypadł, za to pojawiło się gustowne pęknięcie. Potem okazało się, że "podłoga" łóżka to dwa sety deseczek połączonych taśmą (sic!). Ułożyłem je jak trzeba, ale w instrukcji nikt nie powiedział, że trzeba to przykręcić do ramy. Nie dał też wkrętów. Szybko się dowiedziałem, wstając z podłogi po próbie użycia ramy + materaca.
Przede mną pierwsza noc. Może przeżyję.
Tylko nie wolno mi oddychać. |
+ komentarz
|
| know-how 27.11.2006 19:11 |
 |

|
Dojadając dziś kuraka z rożna, nabytego w sobotę w budce przy "Safari" jąłem się zastanawiać nad istotą know-how. Bo czyż nie jest to przykład wzorcowy? Chłopak z budki z kurakami idzie do makro, kupuje kontener kurczaków. Płaci za nie niecałe 4 złote. Wiezie je pod "Safari", czymśtam posypuje, nabija na szprychę i piecze. Potem przychodzi taki ja, i sprzedaje mu za - całe tym razem - 16 zł. Za know-how, czyli wiedze czym posypać i jak długo obracać, zgarnia trzykrotną wartość kuraka.
Albo weźmy takie meble. Płyty wiórowe okleinowane. Wyrzynarka, ołówek, komputer i Pro100 do niego. To wydatek jednorazowy. Potem zadatek, płyty, wikol, śrubokręt, kołki. Mebel. Rachunek. Po co rachunek, reszty nie trzeba.
Kurczaki albo meble. Czas się zdecydować. W radiu - jak zewsząd słyszę - to już nikt za know-how nie płaci.
Na marginesie kilka spostrzeżeń ostatnich dni:
- Firefoks dwójka podkreśla błędy w formularzach. Nie pozwala napisać "chój" i "kórwa".
- Okazuje się, że są jeszcze wolne domeny. Niestety są też te, które chcę mieć a nie mam za co
- TheBat! podrożał - 56 USD. Ale pojawił się też w wersji mobilnej - sprzedają go na donglu USB, uruchamia się gdziekolwiek. Trochę bez sensu ta oferta, bo na donglu 256MB. Bez sensu, bo moja poczta z ośmiu kont liczy sobie 2.3 GB. To jak mam to zabrać w podróż.
- Mieczu Szcześniak. Analizując etapy jego kariery, muszę napisać, że dobierając sobie featuringi nigdy się nie zeszmacił. Nawet teraz śpiewając temu tam z rozporkiem w kolanach. Też bym tak chciał.
|
+ komentarz
|
| Juliane odc.2 27.11.2006 23:11 |
 |

|
Zawaliło się.
Dwie nibynóżki co to niby miały podtrzymać stelaż pod materacem koncertowo się wyłamały. Szlag trafił wkręty mocujące, mówiąc ściślej.
Na szybko podbiłem czterema klinami, ale co to da - nie wiem. Jutro pomyślę czy spalić całość i spać na materacu za 560, czy odwiedzić skład drzewny i kupić parę klocków, którymi zastąpię to guano. Nie mówię dobranoc, żeby nie zapeszać. |
+ komentarz
|
| ziewnik 29.11.2006 13:11 |
 |

|
"Włącz se o 23:30" - zakomunikował Cichacz. Odpalili dziennik.pl. No, po całości pojechali. Przez chwilę mnie zatkało, czy przypadkiem strona nie przeskoczyła mi na jakiś portal w mambo zrobiony przez dwóch nastolatków. Ale nie - czerwień jak ze "Faktu" w kontrze do niebieskiego logo. Arcyciekawe. Bezład w liternictwie, interliniach. Nad tym pracowali pół roku. I podobno tak ma być. Nie każdemu w ASP się podoba. Tak też podobno ma być.
Śniło mi się, że latam. Po prostu stawałem twarzą w stronę wiatru i rozpostarłszy ramiona unosiłem się. Czad. Po raz pierwszy śniło mi się, że nie spadam, nie budziłem się na chwilę przed rozbiciem. Może to właśnie tym trzeba się teraz zająć? Motolotnia, paralotnia? Znowu drogie hobby.
Internet znowu z prędkością tam-tamu. Dwa komputery doń podłączone to poważny problem... |
+ komentarz
|
| jak nie prowadzić wywiadu 29.11.2006 21:11 |
 |

|
Dawno się tak nie nakurwiałem.
A zaczęło się niewinnie. Jadąc do domu włączyłem radio. Z sentymentu stację studencką konkretnie. Grzecznie odfiltrowywałem nużący głos dziewczęcia, które miało akuratnie dyżur i nie mówiło więcej niż "za dwadzieścia szesnasta". Skupiłem się na próbie znalezienia klucza do nadawanego repertuaru. Jak się można domyślać - nie było klucza.
Co gorsza, nie było też żadnej alternatywy, z wyjątkiem Koronki w Radiu Maryjnym. Więc słuchałem dalej. A tymczasem dziewczę połączyło się telefonicznie z zespołem Closterkeller. No, to przynajmniej będzie wesoło - pomyślałem. Wszak Anja O. to medialny samograj.
Jakżesz się kurwa myliłem!
Dziewczę: Jak idzie Wam trasa Gothic Tour 2006 i jak ogólnie Wasze samopoczucie?
Anja O.: No słuchaj, samopoczucie wyśmienicie, jedziemy właśnie do Legnicy na drugi koncert, chłopcy są w świetnej formie, siedzą tu koło mnie i wypatrują za szyby. Trenujemy intensywnie w podrózy tym naszym busikiem a w ramach walki z nudą podnosimy krowy.
Dziewczę: Krowy? (zdziwienie, pomieszane z dezorientacją, ocb)
Anja O.: No tak, słuchaj, niesłychana historia. Ktoś przewraca krowy na łąkach i one tak leżą, żują tymi mordami i nie wiedzą o co biega, więc my raz-dwa z chłopcami je podnosimy, stawiamy na nogi i one są przeszczęśliwe od razu, więc jedziemy dalej. Od rana już 18 tak uradowaliśmy, ale nie wiem czy damy jeszcze radę, bo już nas wszystko boli.
Dziewczę: A jak odbiera Was na koncertach publiczność?
Wbiło mnie w fotel. Jakie koncerty, jaka publiczność? Durna babo, gwiazda przez telefon podprowadza ci pomysł na wywiad, a ty co? Odfajkowane pierwsze pytanie i przechodzisz do następnego. Krowy, tylko krowy, czekam!
Anja O.: Koncerty jak koncerty, sporo fanów za nami jeździ, wczoraj nawet w Krakowie przyszła jedna krowa, co ją podnieśliśmy, powiedziała, że jakoś jej sie spodobała nasza furgonetka i te ciuchy i chciała usłyszeć czy to będzie spoko muzyka czy tylko ryczenie.
Dziewczę: A jak publiczność odbiera nowy repertuar, bo wiem, że nagraliście nowe kawałki?
Jako słuchacz poczułem się wydymany bez mydła. Nie wiem, czy krowy lubią gotyk, czy chłopcy z klosterkellera wolą krowie cycki od cycków fanek. Czy krowa odróżni Abrakadabrę od Toura (czyt. Tura). Czy ten wywiad cały był może zwojstrakowany. Resztę drogi spędziłem w ciszy. |
+ komentarz
|
| poczta analogowa 30.11.2006 20:11 |
 |

|
Po tygodniu faktura dotarła w końcu na miejsce i mogę się cieszyć przez 20 minut pieniędzmi. A potem spłacić długi, jakie w międzyczasie mi się porobiły. Strajk strajkiem ja rozumiem, ale będziecie wy w dupie, listonosze, jak wam w końcu podpis elektroniczny wprowadzą.
|
+ komentarz
» 1 komentarz
|
| reminiscencje powyborcze opóźnione 30.11.2006 22:11 |
 |

|
Głosy zewsząd mówią: idź, zagłosuj, twój głos wiele znaczy, może być tym decydującym. Wybory wójta pokazały, jak wielki to bullshit.
Wiadomym będzie, że będzie druga tura i że będzie to pojedynek Młodego ze Starym. Kibicowałem Młodemu, nie dlatego, że sam jeszcze młody, ale przeciw Staremu. Stare bowiem reprezentował zastępca wójta. Zastępca wygrywając, powoła na swojego zastępcę.. dotychczasowego wójta. Nic się nie zmieni czyli. Ten sam syf w urzędzie, te same stękające baby, które potrafią skarcić petenta krótkim i znanym z kinematografii "jem przecież". Piszę zdania oznajmujące, bo wygrał Stary. I starymi metodami. I wcale nie mafijnymi, jak pisze Brajan, a małym wałkiem na małą skalę. Bo duży wałek na dużą skalę można ukrywać latami. Potem najwyżej Jakubowska idzie siedzieć. Mały wałek wychodzi od razu i boli tym bardziej, że wykonany w majestacie prawa i pokazuje, jak dalece wójt-elekt ma cię w dupie, drogi wyborco obywatelu mieszkańcu.
Kilka dni przed wyborami Stary śmiał się, że Młody nie wiem co żeby robił, to i tak mu nie skoczy. Wiedział, co mówi. W czasie, gdy Młody spotykał się z mieszkańcami i wieszał plakaty, Stary korzystając z możliwości jakie dał mu sprawowany urząd, po cichu zameldował u siebie parę setek mieszkańców sąsiedniej gminy.
Takie będą Rzeczypospolite... Szkoda mi czasu, tego papieru a najbardziej tej urny. |
+ komentarz
|
|
|
| status |
 |

|  | żółte = online |
| Stereo |
 |

Phoenix - Too young. Odgrzewany kotlet ale jeszcze soczysty. |
| Zagadka |
 |

(nie-autobiograficzna)
- Jak nazwać nietypową biegunkę?
- Sraczka dziwaczka. |
| Status: |  | żółte=żywy :-) |
|
|