Z koleg? RadRekiem wymyslilismy, ze zjemy pizze. Jako, ze Srebrna Strzala ma nowy wydech, postanowilem go przetestowac. Wybralem droge naokolo - skrot wiedzie bowiem przez wysoki most, z ktorego mialem obawe nie zjechac na letnich oponach - moglo sie to skonczyc przyjebaniem w spychacz, co go zostawili budowniczowie na zakrecie za mostem. Pizza sympatycznie zjedzona, czas wracac do domu, dobrze po 23 bylo. Wybralem wiec droge na skroty, liczac, ze skoro most za zakretem jest, to na niego wjade a po prostej spokojnie sie stocze. I tak jechalem sobie beztrosko przez wertepy gdy zadzwonil telefon. Poniewaz wiedzialem, ze to Moja Pani dzwoni, to rozpoczely sie jego poszukiwania. Uf, jest - pomyslalem i w tym momencie zobaczylem, ze jestem o 50m od zakretu, na ktorym jest ow wysoki, niedawno wyremontowiony most. Skonstatowalem, ze jednakze tez o 30 kmph za szybki jestem, zeby w zakret wejsc nie przyjebawszy w most. Nacisnalem wiec hamulec i dowiedzialem sie, ze brak przyczepnosci, ale to absolutny brak. Okoliczne auta widac sobie tu nie folguj?. Pozostalo jedno: uparcie dusic pedal hamulca, jadac prosto, az do wytracenia predkosci w rowie obok mostu. Po kilku minutach buksowania kolami, doszedlem do wniosku, ze to doprowadzi do jednego - mianowicie wygotowania wody i zatarcia silnika. Zamknalem wiec Strzale i dalem z buta do domu. Tam przygotowalem zestaw ratunkowy: lopata do sniegu, dwa worki z popiolem, deska, linka, samochod osobowy vw golf (juz wiem po co zostal kupiony). Udalem sie na powrot pod most. Wysypalem worek popiolu pod golfa, zaczepilem linke i po kilku minutach szarpanki mialem Strzale na drodze. Kolejne kilka minut zajelo mi wjechanie nim na most (drugi worek popiolu). Potem powrot do domu dwoma samochodami. W trybie sekwencyjny, wzglednie wahadlowym. Najpierw 0.5 km Strzala, wysiadka, powrot z buta do golfa. Potem golfem 1km do przodu, wysiadka, powrot po Strzale. I tak az do uzyskania w zasiegu podworka. Zrypany jak szmata dotarlem do domu o 1:45. Zasypialem szybko. Nastepnego dnia jechalem przez miejscowosc K. i zobaczylem na mej drodze wycofujacy z podporzadkowanej autobus. Kierowca spostrzegl mnie i zastopowal, ale tylko na chwile. Poczal dalej cofac. Nie zmiescilem sie - przyjebalem lewym przodem w jego tyl. Autem obrocilo o 180 stopni wiec na tylna krawedz najechala ciezarowka. I tak oto zostalem na szosie z rozbita Strzala. Zlapalem sie za glowe - mniejsza o blachy, momentalnie stanela mi przed oczami wizja powtorki ze sprowadzania kierunkowskazow po 300,- oraz zwiekszonego OC do 2400 za rok (a miala byc w tym roku znizka). Siadlem na glebie, oparlem sie o drzwi. I wtedy sie obudzilem. |