w x o x  9 0 . 6  p r o v i d e n c e    
 
 staczam sie  01.07.2k4 11:04

Odebralem strzale od Romana (zamarzl mu parownik, jak do mnie jechal, ale sie usmialem) i pomknalem do dizeja. Wykonalismy wariant "dwoch prymitywow w dresach". Do trzeciej rano wspomagany bronxem trwal maraton ze szwedzkimi i niemieckimi filmami. Z Discovery ma sie rozumiec.

+ komentarz


 jak zyc  01.07.2k4 14:15

1. jak splawic namolnego klienta?
- ciezko, ale mozna nie odbierac telefonow, zmienic numer,nie odpisywac na maile

2. jak splawic namolnego Michala?
- nie da sie, bo jest mezem kolezanki Mojej Zony.

Ze mnie cos podkusilo...


+ komentarz


 no i wyladowal  01.07.2k4 23:05

I w pizdu Grecja. I caly misterny plan tez w pizdu.

+ komentarz


 zaciskanie  03.07.2k4 15:03

Ostatnim milym akcentem wakacji bedzie zakup masztu antenowego. Potem silne zaciskanie pasa. Stalo sie co sie mialo stac - niesnaski w zarzadzie doprowadzily do definitywnego rozbicia firmy. Dotychczas rozdzial byl tylko koniecznoscia podatkowa. Teraz jest konieczny, zeby dotychczasowi wlasciciele sie nie pozagryzali. Wczoraj dostalem kolejnego maila z pytanie za co pobieram wynagrodzenie. W redakcji rozpoczelo sie wreczanie wypowiedzen. Spodziewam sie teraz dwoch wariantow: renegocjacji warunkow wspolpracy lub rezygnacji z moich uslug. Szczesciem, nie jestem w tym piekielku zatrudniony, bo sprawa bylaby juz dawno oczywista. Teraz moge liczyc na zmiane proporcji kasy, ktora przyplywa do mnie z obu spolek. Ciekawe, ktora z nich uzna, ze jestem niepotrzebny?

+ komentarz


 otwock  04.07.2k4 23:11

Otwock to ciekawe miasto. Szukanie ulicy polega na szukaniu sciezki w lesie. Ale znalezlismy. Maszt jak sie okazalo, sprzedal nam stary krotkofalowiec, o czym swiadczy zajebisty quad na dachu. Maszt koloru zielonowojskowego, jak sie okazalo, radziecki. Stan idealny, nie liczac zagietej linki na trzecim segmencie. Rozklada sie jedna reka, trzeba sie tylko wczesniej namordowac z wstawieniem glownej rury w podstawe - 50 kilo zywej wagi. Dalej kreci sie jedna reka. Wymiary idealne, wszystko zgrywa sie z systemem antenowym. Dobrze wydane 6 paczek.

Mis wyprowadza Zabe. Pamietam, bylismy w II klasie liceum. Mis powiedzial, ze musi ja zdobyc. I zdobyl. I wlasnie teraz Zaba opuszcza jego zycie. Kurwaz mac.


+ komentarz


 zaba dwa  05.07.2k4 02:12

Mis wypil w pojedynke litr zoladkowej. W sumie mu sie nie dziwie. Molo w Zagleboczu nieco odswiezylo mu umysl, mnie przypomnialy sie czasy spontanow. W sumie Zaba nie przewijala sie czesto w ciagu tych trzech godzin. I moze niech tak zostanie.

+ komentarz


   06.07.2k4 02:11

Zdymany jestem.

+ komentarz


   06.07.2k4 16:37

czerwony polonez odjechal. jutro dj wyrusza na wielka przygode...

+ komentarz


 2353  06.07.2k4 23:54

chyba mam dosc dzisiejszego dnia, po prostu ustaje w miejscu. ciezka glowa, ciezkie dlonie, ciezki oddech.........................

+ komentarz


 Polskie drogi  09.07.2k4 22:16

Wiosn? na luku drogi poprzedzajacym wjazd do miejscowosci K. rozbil sie samochod. Kierowca, nocny pracownik piekarni, slynal z tego, ze lubil wcisnac. Tym razem sie nie zmiescil, przykleil sie do drzewa.

Minely trzy miesiace...

Dzis nie ma juz drzewa. To drzewo bylo winne smierci kierowcy - uznala rodzina nieboszczyka i sciela drzewo, zastepujac je pomnikiem z lastryko. Chuj smiertelny raczy wiedziec co na nim napisali. Ludzka glupota do tego stopnia mnie poraza, nie mialem sily zatrzymac sie i przyjrzec z bliska.


+ komentarz


 wesele  11.07.2k4 10:33

Akt I. Kosciol.

Ojciec ostrzegal mnie - ciotka lubi miec dobre kontakty z ksiezmi, wiec slubu jej corce bedzie udzielal wiecej niz jeden ksiadz. Z takim nastawieniem przyjechalem na nabozenstwo. Kiedy zabrzmial gong, wygielo mnie. Z zakrystii wyszlo szesciu batmanow. Nabozenstwo slubne koncelebrowane przez szesciu ksiezy. Kazdy dokladal trzy grosze, kazdy blogoslawil mlodej parze, nawet Janio znany z tego, ze odprawia msze w 18 minut (naprawde trudno wyczaic co mowi), walnal mowe do mlodej pary (swoja droga musial kilka dni trenowac, bo poszlo mu calkiem sprawnie, choc widac bylo, ze nie bez wysilku). Na "Alleluja" kosciol zatrzasl sie w posadach - wykonanie na dwa glosy przez profesjonalny chor. Dalej bylo juz w miare normalnie, msza trwala przepisowa godzine.
Zanim udalo mi sie zlozyc zyczenia mlodej parze, nastepna dwojka, ktora tego samego dnia postanowila pojsc przed oltarz, byla juz malzenstwem.

Akt II. Dom weselny.

Kiedy dojechalem na miejsce, okazalo sie, ze wszyscy juz tu sa i warto bylo zlozyc zyczenia wczesniej. Wujek zgarnal mnie z glownego traktu i skierowal do sektora mlodziezowego. Intencje mial dobre, sek w tym, ze miejsca wyprzedane. Musialem zawrocic. Razem z moim towarzystwem wyladowalismy w odleglym kacie sali, przy oknie. Lokalizacja miala zalety: a) mozna bylo popatrzec za okno kiedy nie chcialo sie patrzyc na wspolbiesiadnikow b) z tego miejsca nikt nie bedzie ciagnal na parkiet (za daleko). Trafilismy w okolice Cichego Tomka i Niewiadomej Malgorzaty, po drugiej stronie siedzialy glowne postaci dramatu: Brazowa, Lysy, Niebieska i Zielony Marcin. Ta ostatnia czworka dostarczyla nam rozrywki w przerwie miedzy kotletem a kur?.

Akt III. Umizgi.

Brazowa przyszla z Lysym, Niebieska z Zielonym. Dziwnym jednak trafem Lysy nie interesowal sie swoja os. tow., zaczal wykazywac daleko idaca uprzejmosc wobec Niebieskiej. Z czasem odwrocil sie od Brazowej i zaczal nadskakiwac Niebieskiej. Co na to Zielony? Otoz nic, i dlatego zaczelismy studiowac zachowanie tej czworki. Lysy - wiejski cwaniaczek,100% czystego testosteronu. Zielony - mimo, ze nie przejawial inicjatywy do scierania sie z Lysym, uznalismy, ze musi miec ukryty potencjal. Doktorat z fizyki. Niebieska - ani brzydka ani ladna ani ladnie ubrana. Ot taka myszka.
Minelo ok. godziny, kiedy Zielony zorientowal sie, ze Niebieska jest rwana przez Lysego. Postanowil wlaczyc sie do rozmowy. Lysy zakumal, ze nie moze jechac po bandzie i zaczal sprzedawac historie neutralne, tak aby Zielony niczego nie podejrzewal. Akcja skazana na niepowodzenie, bo Niebieska nie chciala sluchac o samochodach. Lysy wstal i poszedl do kibla. Niebieska odprowadzila go wzrokiem typu "zrobilabym ci loda przy pisuarze". Lysy wrocil, znow rozmowa o niczym. Zielony zagaduje, laska go slucha patrzac na Lysego. Okazja do zarzucania kokietu na Niebieska pojawila sie dla Lysego po kwadransie - Zielony poszedl sie wywietrzyc. Po kolejnym kwadransie w reku Lysego zobaczylismy telefon typu duza nokia z duzym wyswietlaczem i aparatem. Niebieska jaralo to przez chwile, potem Lysy wyczerpal poklady swojej kreatywnosci. Zapadlo milczenie. Lysy wyszedl, ale wrocil kiedy kapela zagrala szlagier Ich Troje. Nie wyrobil sie, zanim wyjal dame z rozmowy z Zielonym, lecialo juz Mambo numero fumf. W akcie desperacji porwal Niebieska na parkiet. Tu nastepuje nieoczekiwana zmiana miejsc - Zielony szuka iskry u Brazowej. Ta niestety mam go centralnie w dupie.

Po oczepinach (chujowe, bo jakie moga byc, jezeli lider zespolu ma skapy zasob slow i na wszystko co sie dzieje na parkiecie reaguje modulowanym "noooo!") postanowilismy sie ztlenic. Dzis poprawiny...


+ komentarz


 fajna laska  11.07.2k4 23:01

Na poprawinach siedzialem naprzeciwko fajnej laski. Fajna byla przez pierwsze dwie godziny. Potem zapalila papierosa.

+ komentarz


 ha!  12.07.2k4 15:57

Takie lato to ja lubie!

+ komentarz


 pizzeria  12.07.2k4 16:28

Broadband lezym, bo burza, zostal wiec telefon komorkowy i GPRS. Na niewiele sie to zdalo, bo dla odmiany korporacyjny serwer "usiadl". Wywolany do tablicy przez Briana, skrobne slowko nt. pizzerii. Pizzeria Ale Pizza rozpoczela swoja dzialalnosc dwa a moze trzy lata temu, oferujac jako pierwsza w miescie stolecznym mozliwosc zamowienia pizzy przez Internet. Kto jak kto, ale ja nie moglem tej okazji nie wykorzystac. Szybko wszedlem w komitywe z wlascicielem, dzieki czemu moje realizacja moich zamowien byla sygnalizowana telefonem "juz mozesz przyjsc". To niejednokrotnie wprowadzalo w oslupienie gosci przebywajacych w lokalu. Trudno sie dziwic - oni przysli, zamowili i czekaja. Ja wszedlem usiadlem, podano do stolu. To jednak juz przeszlosc.

Pol roku temu nazad zmienil sie management Ale Pizzy. Zmienil sie tez wystroj na bardziej biesiadny. Rzadziej wlaczaja telewizor (to akurat dobrze). Ale.. No wlasnie. Poszlismy kilka tygodni temu z Zona zjesc placka. Wybralismy set pod nazwa Carrera, ktoren dany sklada sie z duzej ilosci curry oraz banana. Zena za pultem przyjela zamowienie, zapytala o to czy chcemy czy nie chcemy sztucce, odparlismy ze nie, bo jako dzikie plemie bedziemy jesc palcyma.
Nie minelo 5 minut kiedy nasza interlokutorka zjawila sie przy stoliku. Konfidencjalnym tonem odezwala sie w te slowy: "Ta pizza, ktora pan zamowil jest z bananem". Odparlem, ze jestem swiadomy swego wyboru, istotnie zamowilem z bananem. "Ale banany sie skonczyly i jezeli pan nadal chce z bananem, to ktos musi pojsc do sklepu". Oz kurwa. Na takie dictum nie bylem przygotowany. Ale tym razem nie uleglem pci przeciwnej i podtrzymalem zamowienie. Pani kelnerka najwyrazniej nie byla zachwycona. Westchnela ciezko a po chwili zobaczylismy, jak do sklepu obok (10 krokow) pomyka kuchcik (z ktorym na zapleczu sie zapewne gzila). Po chwili umyslny byl juz w lokalu, dzierzac w dloni banana (sztuk jedna). Po kolejnych 10 minutach na stole byla pizza. Goraca jak diabli, co nie zdarzalo sie za starego wlasciciela. Koleja rzeczy nie moglem jej dotknac. Postanowilem wiec po raz kolejny spotkac sie z mistrzynia savoir-vivre'u. "Widzi pani... pizza jest za goraca i chyba musze sprobowac podejsc do niej ze sztuccami, bo nie utrzymam jej w reku. Czy moglabymi pani podac dodatkowy talerz i sztucce?". Pani wyszla na srodek lokalu, obrzucila spojrzeniem mnie, Zone, talerz i odparla: "A nie lepiej poczekac az ostygnie?"

Byla to opowiesc o tym jak jadlem ostatnia pizze w Ale Pizzy.


+ komentarz


 trzy kropki  12.07.2k4 23:12

Urzad Skarbowy w L. wzywa Pana jako sprawce wykroczenia skarbowego w do stawienia sie w dniu ... o godz... w pokoju nr 8 Urzedu Skarbowego w L., ul. Legionow 55 w celu przesluchania w sprawie nie zlozenia w ustawowym terminie deklaracji PIT-5 za V.2004r.

24 czerwca zepsul mi sie samochod. 25 czerwca doskonale zapamietalem jako dzien, w ktorym rozklekotanym autobusem jechalem godzine do L. aby zlozyc deklaracje i kolejna godzine wracac. Jutro naturalnie dowiem sie, ze i tak nie mam racji.


+ komentarz


 akcja klemens  17.07.2k4 12:25

Ciotka ?ony Mojej ma znajom?. Zosi?. "Zosia bardzo chcia?aby mie? kotka" - po?ali?a si? ciocia Basia, daj?c do zrozumienia, ?e inwalidztwo Zosi skutecznie odci??o j? od wyj?? na miasto, tote? towarzystwo kota by?oby o.k. (nawiasem mówi?c, trudno inwalidztwo Zosi - chodzenie o kulach - nazwa? inwalidztwem ci??kim i uniemo?liwiaj?cym wyj?cia. Ale to tak nawiasem). Dawc? kotka sta?a si? nasza fumfelka Madzia, której kotka w?a?nie na dniach powi?a trzy sztuki. Wybrankiem Zosi mia?by? kot czarny, jednak to bury by? szybszy w biegu do klatki. I ten pojecha? do kobiety na kwater?. Tam by?o ju? wszystko - luksusowy koszyk (kupiony przez cioci? Basi?), karma, wygody. To by?o 2 tygodnie temu.

Przedwczoraj ?ona oznajmi?a mi, ?e cyt. "musimy co? zrobi? z kotem Zosi". Zdumia?o mnie to dictum. ?ona poda?a jednak wyja?nienia. Zosia nie mo?e z nim wytrzyma? - kot szaleje, drze firanki. No tak, durna babo - pomy?la?em - oczekiwa?a?, ?e m?ody kociak b?dzie le?a? u stóp i mrucza?. D?ugo trwa?a wymiana argumentów na temat "dlaczego nie b?d? szuka? domu dla kota". Trudno oczekiwa? ode mnie innej reakcji. Mia?em dwóch nicponi i pomimo tego, ?e sprawiali k?opoty nigdy nie pomy?la?em o ich oddawaniu. Po prostu takie zachowanie uwa?am za skrajnie nieodpowiedzialne. Tak te? powiedzia?em ?onie. "No tak, ale Zosia jest niepe?nosprawna". Tym bardziej zdawa?a sobie spraw? z tego, ?e mo?e nie podo?a? opiece nad kotem i nie jest to powód by traktowa? kota jak zabawk?, która si? znudzi?a. Tu trafi?em w sedno tarczy. Kotek po prostu znudzi? si? Zosi. Oczekiwa?a, ?e egzemplarz, który przygarn??a b?dzie cichy, spokojny, po?o?y si? na kolanach i zamruczy. A tu gówno - kot szaleje, bo jest w nowym otoczeniu, poza tym przechodzi etap poznawania ?wiata. Ma jeszcze mrucze??!
Prawie postawi?em na swoim - tzn. powiedzia?em, ?e problem kota to problem Zosi. Nie nasz ani tym bardziej Madzi (której mama s?usznie zareagowa?a odmawiaj?c przyj?cia kota z powrotem). ?ona wykona?a telefon do cioci. Ciocia okaza?a si? by? drug? po Zosi idiotk?, zaproponowa?a dwa rozwi?zania: a) schronisko b) u?pienie kota. No? kurwa! Usypia? kota tylko dlatego, ?e dwie durne baby maj? fanaberie i wydaje im si?, ?e kot to zabawka. Tak by? nie mo?e.

Po podj?ciu kota od Zosi, zapad?a decyzja: kot zamieszka na wsi. Wóz albo przewóz - je?eli rzeczywi?cie jest krn?brny, to mo?e spasuje. Albo prze?yje, albo go szlag trafi. W ka?dym razie zrobie przynajmniej tyle, ?eby durne baby nie zrobi?y mu gorszej krzywdy.
Kot wyl?dowa? na ganku domu po dziadkach. Tam ustawilismy mu bud? i koryto. Najbardziej obawiali?my si? reakcji wujaszka, który aktualnie zawiaduje domem i obej?ciem (a my mu z zaskoczenia kota meldujemy). "O, kot sie nawet przyda, byle zim? przetrzyma?. My tu codziennie jeste?my, wi?c jest szansa". No i git.

Kot faktycznie szala?, ale nie tak, jak w opowie?ciach Zosi. Owszem, wdrapa? si? z raz na firank?, ale zaraz z niej zlaz?. W nocy zainstalowa? nam si? w ?ó?ku, uwin?? si? w k??bek i u?o?y? mi?dzy nami. O pi?tej wsta?, obszama? co nieco, zwiedzi? strych, po czym wróci?, u?o?y? mi si? na g?owie i zacz??... mrucze?.

Ranek sp?dzili?my na nauczaniu kota. Lotny jest - ju? wie, ?e z zamkni?tego ganka wy?azi si? przez dziur? w murze. Kiedy zostawili?my go na dworze, wróci? przez dziur?. Znaczy da se rad?!

Wieczorem zrobimy mu nalot - zobaczymy jak Klemesowi powodzi si? samemu na gospodarstwie ;-)


+ komentarz


 aklimatyzacja  17.07.2k4 21:43

Klemens zaaklimatyzowa? si?. Podczas wieczornej inspekcji zastali?my go na drzemce. Kiedy pojawi?a sie ciotka, grzecznie j? obw?cha? i da? si? pog?aska?. Czyli problem z g?owy. Jak na razie.

+ komentarz


 bocian  23.07.2k4 22:26

po raz pierwszy od smierci dziadkow, w obejsciu pojawil sie bocian. przystanal na stodole, zasnal. to chyba jakis znak...


+ komentarz


 kot spi  27.07.2k4 11:27

Kot przyszedl dzis w nocy, najpierw ulozyl sie wzdluz mojej nogi. Bylo OK. Potem, kiedy przewrocilem sie na bok, zaszedl mnie z drugiej strony. Ulozyl sie wygodnie, zaczal mruczec i z rozkoszy wbijac pazury. We mnie.

+ komentarz

 
 status 

wxox906@gmail.com żółte = online

 archeo 


2007
[01][02][03][04][05][06]
[07][08][09][10][11][12]

2006
[01][02][03][04][05][06]
[07][08][09][10][11][12]

2005
[01][02][03][04][05][06]
[07][08][09][10][11][12]

2004
[01][02][03][04][05][06]
[07][08][09][10][11][12]

2003
[01][02][03][04][05][06]
[07][08][09][10][11][12]

2002
[01][02][03][04][05][06]
[07][08][09][10][11][12]

 Stereo 

Phoenix - Too young. Odgrzewany kotlet ale jeszcze soczysty.

 Juzles links 

www.radiomaryja.pl
brian.blog.pl
lista wildsteina


 Zagadka 

(nie-autobiograficzna)

- Jak nazwać nietypową biegunkę?
- Sraczka dziwaczka.

Status: wxox906@gmail.com żółte=żywy :-)