Towarzystwo Powszechnego Ssania Abonentów. W ?yciu nikt mi tak nie zalaz? za skór?.
W sierpniu ubieg?ego roku, kiedy sta?o si? jasne, ?e trzeba opró?ni? kwadrat, stan??em przed dylematem: co z telefonem? Wybra?em, moim zdaniem, najbardziej bezinwazyjn? metod?: postanowi?em zawiesi? wykonywanie us?ugi, zachowuj?c tym samym swój numer telefonu. Okaza?o si?, ?e wi?kszego frajerstwa nie mog?em zrobi?.
Sierpie? 2002. Sk?adam papiery. W placówce TPSA mi?a pani przyj??a ode mnie wniosek o wy??czenie telrfonu na okres 3 miesi?cy, po czym nakaza?a wp?acic na bramie kwot? równ? trzem po?ówkom abonamentu. 42,70 x 50% = 21,35. Razy trzy = 64,10. Wp?aci?em.
Pa?dziernik. Faktura za sierpie?. Operator upomnia? sie o sierpniowe rozmowy. Jego prawo.
Listopad 2002. Sk?adam papiery, bo wyd?u?am. 27 listopada wp?aci?em na bramie BOKu kolejne 61,40 + zaleg?o?ci z sierpnia, razem co? ponad 100 pln.
Grudzie? 2002. Czerwone blankiety. W grudniu czeka?a na mnie w skrzynce niespodzianka. Ostateczne wezwanie do zap?aty faktur z wrze?nia, pa?dziernika i listopada. 3 x 42,70. Lekko si? wkurwi?em. Zadzwoni?em do BOK. Mi?a pani powiedzia?a, ?ebym ola? te kwity, bo to automat wysy?a?. Skoro zap?aci?em, to mam spa? spokojnie. Wi?c spa?em.
Marzec 2003. Normalna faktura. W marcu sko?czy? si? termin zawieszenia. Przysz?a nowa 100% faktura, zap?aci?em 42,70 - trudno, przegapi?em termin, to p?ac?. Przegapi?em te? kwietniowy, wi?c te? zap?aci?em ca?y abonament.
Kwiecie? 2003. TPSA tnie w chuja po raz pierwszy. 30 kwietnia Dyrektor Finansowy TPSA poinformowa? mnie stosownym pismem, ?e jestem z?odziejem, bo nie p?ac? TPSA za us?ugi. Chodzi o 6 faktur za wykonwywanie us?ug w miesi?cach 09.2002 - 03.2003. Razem 260 PLN. Tym razem wkurwi?em si? bardziej.
Maj 2003. Po d?ugim weekendzie uda?em si? na d?ug? rozmow? do BOK. Panie mnie rozpozna?y. "Tak, ja pami?tam, ?e pan zawiesza?". Sprawdzi?y komputer. Konto czyste. "Odezwiemy si?, niech pan si? o nic nie martwi". OK.
Grudzie? 2003. Megawkurw. W skrzynce znalaz?em dwa kwitki. W pierwszej kopercie informacja od TPSA o sprzedaniu mojego d?ugu wobec TPSA (tak!) w wysoko?ci 135 zlotych na rzecz firmy windykacyjnej. W drugiej kopercie firma windykacyjna poinformowa?a, ?e wisz? jej 135 + koszty operacyjne = 177. A je?eli nie skontaktuj? si? z nimi, to sprawa l?duje w s?dzie i b?dzie do 360. Wybra?em si? na drug? rozmow?. Wcze?niej zadzwoni?em do windykatorów, powiedzie?, ?eby spierdalali, bo nie b?d? p?aci? za czyj? burdel w papierach. W BOK tym razem rozmawia?em z panem. DOwiedzia?em si?, ze do windykacji przekazano 135 pln za faktury oraz... ?e jestem winien TPSA 85 zlotych. "Za co?" - pytam. "Za abonament ze stycznia i lutego tego roku" - odpowiedzia? Pan z BOKu. Za?ama?em si?.
Co wysz?o z oblicze?, a czego nie móg? zrozumie? mój interlokutor:
- kwota zawieszenia 6 miesiecy to 125 w zaokragleniu - pelny abonament za 6 miesiecy to 250 - do centrum rachunkowo?ci TPSA dotar?o z lokalnego oddzia?u TPSA 125 pln bez adnotacji, ?e abonent zawiesi? us?ug?. Potraktowano mnie wi?c jak ordynarnego u?ytkownika. Skoro za? wp?aci?em 125, to dla ksi?gowych tylko po?owa keszu, drug? chc? odzyska? przez egzekutorów. Kuriozalna jest natomiast kwota 85 z?otych. To za faktury ze stycznia i lutego, które zosta?y ju? uj?te w powy?szych 6 fakturach. Czyli za dwa miesi?ce dosta?em 4 faktury! KURWA! W firma telekomunikacyjnej le?y komunikacja mi?dzy wydzia?ami!
Mój rozmówca nie wiedzia? jak mi pomóc, jak mi to wyja?ni?. R?ce mu si? trz?s?y a oczy nerwowo unika?y mojego spojrzenia. Nie potrafi? mi wyda? potwierdzenia, ?e telefon mia?em zawieszony, ani jaki mam stan konta. Jutro pisz? wi?c reklamacj?. Potem sk?adam wniosek o wyp?at? odszkodowania. Za ka?dy dzie? 1/30 abonamentu. Dni bez telefonu mam ponad 150. |